Koronawirus mutuje. To dlatego w niektórych krajach szybciej się rozprzestrzeniał!

Naukowcy z nowojorskiego laboratorium Scripps Research przeprowadzili badania, z których wynika, że to, jak pacjenci przechodzą koronawirusa, może być połączone z tym, którą mutacją są zarażeni. Odmiany wirusa, które posiadają więcej wypustek, mogą znacznie szybciej przenosić się na inne organy.

1. Mutacje koronawirusa

Wirus [SARS-CoV-2]https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-objawy-jak-rozpoznac-objawy-koronawirusa-co-dzieje-sie-z-organizmem) posiada specjalne wypustki, dzięki którym przyczepia się do komórek. Wtedy może je zaatakować, replikując swoje DNA. Według nowojorskich naukowców mutacja koronawirusa o symbolu D614G, którą odnotowano m.in. w Hiszpanii i we Włoszech, ma znacznie więcej wypustek niż mutacje zaobserwowane np. w Polsce.

Profesor William Haseltine, wirusolog z organizacji Access Health International, która uczestniczyła w badaniach, powiedział, że analizy mogą tłumaczyć również, dlaczego koronawirus zebrał tak śmiertelne żniwo w USA.

“Badania mają dla nas bardzo ważne znaczenie. Pokazują, że wirus może się zmieniać, ale co najważniejsze, zmienia się na swoją korzyść, a naszą niekorzyść. Do tej pory SARS-CoV-2 świetnie adaptował się do naszych zachowań” – powiedział naukowiec cytowany przez portal medyczny Thailandmedical.com.

2. Koronawirus mutuje

Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge przeanalizowali dane dotyczące zachorowalności na COVID-19 w różnych częściach świata. Dzięki temu udało im się ustalić, że za masową epidemię odpowiadają trzy mutacje tego samego rodzaju koronawirusa – A, B i C. Do naszego kraju wirus trafił z Niemiec. Dzisiaj mamy na to niepodważalny dowód. Typ koronawirusa, który zaobserwowane w Polsce pokrywa się z tym, który zaraża w Niemczech.

Dane opublikowane przez Uniwersytet w Cambridge pozwalają naukowcom przypuszczać, że pierwotny typ SARS-CoV-2 mógł pojawić się już we wrześniu ubiegłego roku. Dopóki nie zmutował do wersji B, nie był groźny dla ludzi.

Autor: Mateusz Gołębiewski
źródło: Portal ABC ZDROWIE